Gdy Apple w połowie marca bieżącego roku zaprezentował światu nową generację słuchawek AirPods Max przez komunikat prasowy, wielu użytkowników było tym krokiem bardzo zaskoczonych. To dlatego, że praktycznie do samej prezentacji nic nie wskazywało na szybki przyjazd tego produktu, co jest wręcz cudem w świetle licznych wycieków informacji o innych produktach Apple. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, jakie ulepszenia Apple przygotował dla AirPods Max w ramach międzypokoleniowych, nie można się dziwić zerowym wyciekom. Jedyną rzeczą, która u słuchawek została zmieniona, jest chip, który nimi steruje. Czy wystarczy to, aby mogły zdobywać uznanie także w roku 2026? Dokładnie takie pytanie zadawałem sobie w ostatnich tygodniach i teraz nie pozostaje nic innego, jak spróbować na nie odpowiedzieć poprzez ostateczną ocenę. Przejdźmy więc do tego, recenzja AirPods Max 2 jest tutaj.
Design bez zmian – niestety i na szczęście
Pierwszą generację AirPods Max przedstawił Apple 8. grudnia 2020 – czyli ponad pięć lat temu. Stosunkowo niedawno „zaktualizował” je, wymieniając port Lightning na USB-C oraz wprowadzając kilka nowych wariantów kolorystycznych. Gdybyście więc oczekiwali, że teraz słuchawki, w związku z ich przeszłością, w końcu doczekają się większego odświeżenia designu, muszę was rozczarować. AirPods Max 2 wyglądają bowiem dokładnie tak, jak model z 2020 roku, co innymi słowy oznacza dwie aluminiowe muszle połączone ładnym pałąkiem, miękkie łatwo odpinane poduszki na uszy oraz „staw”, który łączy pałąk z nausznikami, który jest wysuwany i dzięki niemu można dostosować „rozmiar” słuchawek.
Osobiście nie mam nic przeciwko pozostawieniu obecnego designu w drugiej generacji AirPods Max, ponieważ uważam ten produkt nawet po latach za atrakcyjny i w pewnym sensie ponadczasowy. Apple udało się tu przed laty trafić w dziesiątkę i stworzyć słuchawki, które są wizualnie rozpoznawalne „na pierwszy rzut oka”, gdy tylko człowiek założy je na głowę. Jest to zatem ten sam efekt, który udało się osiągnąć również w przypadku klasycznych AirPods, czy też AirPods Pro. Niemniej jednak jest dość dziwne, że przynajmniej z kolorami Apple w drugiej generacji zupełnie się nie pobawiło w próbie zachęcenia użytkowników do przejścia ze względu na kolorowe sympatie. Do wyboru znów są więc: niebieski, fioletowy, głęboki atramentowy, gwiezdnie biały i pomarańczowy.
Piękny, "ikoniczny" wygląd, z którego emanuje minimalizm, to jedno, a sposób, w jaki dzięki niemu korzysta się ze słuchawek, to druga rzecz, trochę smutniejsza. Ramię w ramię z użyciem dokładnie tej samej obudowy, co w pierwszej generacji AirPods Max, wracają także stare, znane wady, na które użytkownicy skarżą się de facto od zimy 2020 roku. Mówię konkretnie o wysokiej wadze, która zatrzymała się na 386,2 gramach oraz o ewentualnych problemach z kondensacją wody wewnątrz słuchawek w przypadku, gdy zimne nałożysz na ciepłą głowę. Chociaż z drugą sprawą nie spotkałem się podczas testowania (na szczęście), to na forach dyskusyjnych ludzie wciąż o niej wspominają, waga jest dla mnie naprawdę dość problematyczna.
Troufam sobie powiedzieć, że przy moich 185 centymetrach i 85 kilogramach nie jestem żadnym patyczkiem, który by się załamał, gdy tylko nałoży coś cięższego. Muszę jednak powiedzieć, że waga słuchawek jest rzeczywiście odczuwalna, więc może minąć kilka dni lub tygodni, zanim uda wam się używać ich przez dłuższy czas bez bólu w karku lub odczuwania napięcia w rejonie głowy i karku. Przyzwyczaiłem się do słuchawek po około tygodniu, przy czym pierwszego dnia udawało mi się je nosić na głowie zaledwie przez pół godziny. Natomiast taki Xbox Wireless Headset, z którym gram na Xboxie, przy wadze 312 gramów nie sprawia mi problemu, abym mógł go nosić na głowie nawet przez dwie godziny bez przerwy. Jeśli więc w tej kwestii nie jesteście przyzwyczajeni do noszenia czegoś cięższego, wiedźcie, że na początku zamiast radości czeka was prawdopodobnie trochę bolesnego przyzwyczajania się.
Na jedną stronę chcę powiedzieć, że to właściwie normalne, ponieważ w ten sam sposób osobiście przyzwyczajałem się na przykład do nowej maski bramkarskiej w florbalu, która w porównaniu do mojej starszej jest nie tylko trochę inaczej wyważona, ale także o kilka dziesiątek gramów cięższa. Z drugiej strony myślę sobie, że skoro Apple w przeszłości zbierał spore krytyki za wagę słuchawek, to czy nie było możliwości, aby bardziej skupić się na wadze, odjąć kilka gramów i tym samym uczynić noszenie słuchawek wygodniejszym od samego początku. Przecież ponad pięć lat to w świecie technologii niesamowicie długi czas, który przyniósł wielkie postępy, między innymi w zakresie materiałów i miniaturyzacji technologii. Apple jednak nie wiadomo czemu w tym zakresie całkowicie zignorował postęp i to jest trochę szkoda.
Tak trochę nielogiczne i dziwne wydaje mi się ze strony Applu też ignorowanie kolejnego użytkownika żądania w formie intuicyjniejszego lub, jeśli wolicie, prostszego przełączania słuchawek w tryb oszczędzania energii, a także możliwości ich całkowitego wyłączenia. Nic takiego zresztą w pierwszej generacji po prostu bez Smart Case, czyli dołączonego etui w stylu „torebki”, zrobić się nie da, a niestety, nawet w AirPods Max 2 nie jest to inaczej. Bez etui od Applu zatem się nie obejdziecie ani tym razem – w przeciwnym razie słuchawki będą się przełączać w głębszy tryb oszczędzania energii dłużej, a przez to będą zużywać dłużej zbędnie więcej energii. Gdyby przynajmniej samo etui było trochę do czegoś... Jego ochronne możliwości są jednak naprawdę mizerne i tak naprawdę to jedyne, co z nim możecie zrobić, to szybciej usypiać słuchawki przez nie. Ani tutaj Apple się zatem nie wysilał, co jest całkiem szkoda.
Cieszy jednak przynajmniej fakt, że czas pracy słuchawek właściwie nie musicie znacząco rozwiązywać, ponieważ wystarczają na granie z włączonym ANC przez aż 20 godzin, co jest naprawdę hojną porcją muzyki. A dzięki wsparciu szybkiego ładowania, gdy przez USB-C w 5 minut „nakarmicie” je na aż półtorej godziny odsłuchu, nie ma co rozwiązywać także w tym zakresie.
ANC i dźwięk po prostu bawią
Główne ulepszenia AirPods Max 2 w porównaniu do oryginalnego modelu z Lightningiem z 2020 roku oraz modelu USB-C z 2024 roku to zastosowanie pary chipów H2, przy czym każdy z nich znajduje się w jednej aluminiowej muszli. Oryginalna generacja polegała na chipie H1, a jak już pewnie się domyślacie, Apple wprowadziło nową generację chipu, co przyniosło na AirPods Max 2 funkcje, które pojawiły się razem z tym samym ulepszeniem również w AirPods Pro 3 w zeszłym roku jesienią. Mówimy tu głównie o zaawansowanym ANC czy trybie przezroczystości, ale także rozpoznawaniu rozmów i wyłączaniu ANC na jego podstawie, adaptacyjnym audio i tym podobnych. H2 powinien mieć jednak również pozytywny wpływ na jakość dźwięku.
Szczerze mówiąc, wciąż mam w żywej pamięci to, jak bardzo poprawiło się ANC w AirPods Pro 3 w porównaniu z Pro 2, nie mówiąc już o Pro 1. Byłem więc niezwykle ciekawy, jak bardzo ANC poszło do przodu w AirPods Max, ponieważ już jego pierwsza generacja była dla mnie osobiście na dość wysokim poziomie. Osobiście nie używałem w ostatnich latach pierwszej generacji tych słuchawek, jednak spędziłem z nimi kilka miesięcy po ich premierze i pożyczyłem je sobie także teraz, aby mieć bezpośrednie porównanie z AirPods Max 2. I muszę powiedzieć, że różnica jest zauważalna i to naprawdę znacząca.
Intensywność tłumienia hałasu otoczenia jest naprawdę trudna do opisania słowami, ponieważ to bardziej kwestia, którą człowiek powinien sam przeżyć. Kiedy jednak wyruszyłem do miasta z AirPods Max 1, a potem 2, przechodząc dokładnie tę samą trasę, nie mogłem nie zauważyć, że na przykład na ruchliwych skrzyżowaniach przy 1. generacji AirPods Max słyszałem auta dość intensywnie, podczas gdy w przypadku 2. generacji były one słyszalne w minimalnym stopniu, a dodatkowo głównie wtedy, gdy wydawały jakiś intensywniejszy dźwięk.
Tego samego wyniku zauważyłem również podczas spacerów wokół placów budowy, które przy użyciu AirPods Max 1. generacji były lekko słyszalne, ale przy użyciu 2. generacji już nic nie usłyszałem. Szczególnie w połączeniu z muzyką jest to dość interesujące doświadczenie, ponieważ miejsca, które znacie już na wylot, nagle oddychają trochę inaczej – spokojniej, przyjemniej i więc często nawet lepiej.
Znalazłem przyjemność w AirPods Max 2 także dlatego, że nasza ośmioletnia córeczka naprawdę lubi ćwiczyć swoje struny głosowe, a także drobną motorykę i w ogóle wszystko, co związane z jej wiekiem. To jest wprawdzie z jednej strony piękne, ale z drugiej strony bywa to na pracy zdalnej w mniejszym mieszkaniu czasami dość trudne z powodu potrzeby koncentracji. Muszę powiedzieć, że z AirPods Max 2 można dużo lepiej zamknąć się w swoim „własnym świecie” w porównaniu do AirPods Max 1, a powroty do hałasu są przez to o wiele bardziej „bolesne”. A propos, dobrym testem ANC jest aktywacja go za pomocą przycisku bocznego na jednej z muszli, a następnie przełączenie trybu dźwięku na tryb przezroczystości. Różnica między tymi dwoma trybami w przypadku Max 2. generacji jest wyraźnie większa niż w 1. generacji, co tylko dowodzi, jak jakościowo ANC się rozwinęło. Jeśli więc tak jak mnie urzekło ANC w AirPods Pro 3, wiedz, że w Max 2 też będziesz zachwycony.
Co się tyczy dźwięku, ponownie chciałbym powiedzieć, że najlepiej byłoby, gdybyście mogli posłuchać słuchawek gdzieś osobiście, ponieważ warto to zrobić. Ich jakość dźwięku jest na bardzo wysokim poziomie w praktycznie wszystkich gatunkach, ale równie dobrze nadają się na podcasty, a także idealnie nadają się do prowadzenia konferencyjnych rozmów. Dźwięk sam w sobie nie wydaje mi się znacząco lepszy w porównaniu z poprzednimi generacjami, chociaż powiedziałbym, że przynajmniej pasmo basowe jest nieco lepsze, a także rozpoznawalność poszczególnych "elementów" danej kompozycji. Ogólnie można powiedzieć, że czeka was naprawdę bardzo przyjemny odsłuch pełen żywych tonów, detali oraz bardzo precyzyjnych głębi, wysokości i średnich tonów.
Ja na AirPods Max 2 słuchałem w ostatnich tygodniach naprawdę ogromnej ilości utworów wszystkich gatunków i nie natknąłem się na nic, co by brzmiało źle lub i „tylko” tak, żebym z tego nie był całkowicie zadowolony. Jeśli jakość bezprzewodowa by wam nie wystarczała, po podłączeniu słuchawek kablem możecie skorzystać z ich trybu Lossless, który jednak mnie osobiście szczerze raczej nie interesuje.
Gdybym miał opisać, jak dźwięk wypada w porównaniu do AirPods Pro 3, to szczerze mówiąc, powiedziałbym, że to zupełnie inne doświadczenie. Nie chodzi jednak o jakość, która w obu modelach jest na bardzo wysokim poziomie, ale o percepcję tego, co słuchasz. Ponieważ przesłuchanie tej samej piosenki przez AirPods Pro 3 i Max 2 to po prostu zupełnie inne odczucie, co w związku z charakterem tych produktów prawdopodobnie nie przekona do końca. AirPods Pro 3 są jednak w ramach tego porównania bardziej nastawione na szybką konsumpcję czegokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek, podczas gdy Max 2 są na swój sposób zaprojektowane do bardziej pełnego przeżywania danej chwili i twojej muzyki, gdy masz (i chcesz) na to czas.
Coś dodatkowego
Chociaż w słuchawkach najważniejszy jest dźwięk, a także tryby ANC i inne z nimi związane, to przynajmniej miło, że Apple zdecydował się w AirPods Max 2 ulepszyć także Bluetooth, który nie jest już tylko w wersji 5.0, ale przeszedł na 5.3. Dzięki temu powinna być zmniejszona latencja, co można docenić na przykład podczas grania w gry, gdzie niższa latencja powinna przejawiać się mniejszym opóźnieniem. Ale szczerze mówiąc, bardzo prawdopodobne, że tej różnicy nawet nie zauważycie.
Co pak według mnie cieszy o coś bardziej, chociaż to też raczej szczegół, to możliwość sterowania aparatem na twoim iPhonie za pomocą AirPods Max. Konkretnie za pomocą cyfrowej korony można zdalnie nacisnąć spust, aby zrobić zdjęcie, lub włączyć i wyłączyć nagrywanie wideo. Jeśli więc jesteś przyzwyczajony do korzystania z produktów Apple jako zdalnego pilota do aparatu, do czego świetnie nadają się chociażby Apple Watch, tutaj również znajdziesz coś dla siebie i myślę, że to właściwie całkiem fajne. W końcu produkty Apple zawsze były o s szczegółach, a ten może naprawdę się wielu osobom podobać.
CV
Szczerze mówiąc, ocena AirPods Max 2 jest wciąż dość trudna, mimo że są to znakomite słuchawki. To dlatego, że ich cena wciąż pozostaje dosyć wysoka (w Polsce zapłacicie za nie 13 990 zł), a ponadto różnią się od poprzedniej generacji właściwie tylko w kilku kwestiach, co sprawia, że przejście obecnych właścicieli AirPods Max 1 na nowszy model może nie mieć zbyt wiele sensu. Z drugiej strony, ci, którzy zakupili AirPods Max 1 od razu przy rozpoczęciu ich sprzedaży, czy może przed dwoma laty i wcześniej, mogą już zauważyć nieco gorszą wydajność baterii, więc w takim przypadku zakup 2. generacji na pewno ma sens.
Osobom, które z AirPods Max jeszcze nie mają doświadczenia i je to przyciąga, zdecydowanie bym je polecił, ponieważ w porównaniu do pierwszej generacji ten model jest zdecydowanie lepszy. Tak, w rezultacie poprawił się tylko nieznacznie, ale jeśli ANC jest dla Ciebie ważne, to tutaj nie ma o czym dyskutować — idź na nie. Wciąż jednak jakoś obowiązuje, że jest to relatywnie kontrowersyjny produkt Apple, który nawet po pięciu latach na rynku wcale nie musi dawać sensu wielu ludziom. Ostatecznie jest w porządku — w końcu sensu wielu ludziom nie daje nawet Apple Watch, a jednak miliony osób nie wybaczą sobie ich braku. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, czy znajdziesz drogę do danego produktu w związku z Twoimi potrzebami i przyzwyczajeniami, czy nie. Osobiście na pewno znalazłem swoją drogę do AirPods Max 2, a co z Wami?
Byłem w iStyle w weekend, pozwolili mi się trochę pobawić bez niczego. Dla mnie – ogromne rozczarowanie. Jedyne, co naprawdę działa, to… ANC – oczywiście, że porównuję się z AirPods Pro 2Dźwięk w ogóle mi nie odpowiadał. Raczej rozczarowujący. Spodziewałem się jakiegoś efektu wow. Nic z tego nie wyszło. Nie zależy mi na pieniądzach. Z łatwością dałbym za nie 13 tys. dolarów. Ale poszukam gdzie indziej. Następnym razem spróbuję tych od Bose, które tam mieli. Sony WH1000 XM5 kosztują około 5000 dolarów. XM6 około 9 dolarów. Od… Apple Mam wszystko, czego chciałem. AirPods Max ze względu na ekosystem. Ale duże rozczarowanie pod względem dźwięku.