Jeśli do tej pory myśleliście, że „dostępny MacBook” to bardziej oksymoron niż rzeczywistość, MacBook Neo szybko wyprowadzi was z omylu. Apple kieruje go bowiem dokładnie do użytkowników, którzy chcą wejść w świat macOS, ale jednocześnie nie chcą (lub nie mogą) wydawać dziesiątek tysięcy na MacBooka Air lub Pro. Nowość przyciąga nowoczesnym designem, solidną wydajnością opartą na chipie z iPhonów, długim czasem pracy na baterii i zaskakująco dobrą jakością wykonania. Pytanie brzmi – gdzie oszczędzono i czy te kompromisy są w praktyce w ogóle widoczne? Dokładnie na tym skupiłem się w mojej recenzji MacBooka Neo, która odpowie wam, czy warto sięgnąć po niego, czy lepiej dopłacić za wyższy model. Jeśli więc wciąż się wahacie, wierzę, że poniższe linijki raz na zawsze uświadomią was w tej kwestii.
Może cię zainteresować
Wygląd jest prosty, ale wciąż cieszy.
Nie mogę zacząć inaczej niż oceną wyglądu. Nowość dostępna jest w czterech kolorach (konkretnie żółtym, różowym, niebieskim i srebrnym), przy czym ja miałem do testów niebieską wersję w wariancie 256GB. I chociaż może wiele osób zauważy, że to dość nudny odcień zbliżony do ciemnoniebieskiego z MacBooków Air, zdecydowanie tak nie jest. Niebieski, który Apple zastosował w MacBooku Neo, jest znacznie bardziej zabawny i co najważniejsze, znajduje się na obudowie komputera, która wizualnie znacznie różni się od MacBooka Air.
Prawdę mówiąc, przewidywano, że Neo będzie tylko kolejnym recyklingiem starej obudowy, Apple postanowiło w tym zakresie zaskoczyć i dla nowości stworzyło zupełnie nową konstrukcję, która jest znacznie bardziej zaokrąglona niż w przypadku MacBooka Air czy Pro, szczególnie na krawędziach pokrywy wyświetlacza. Dzięki temu MacBook Neo sprawia bardzo świeże wrażenie, co jest dla mnie osobiście bardzo miłe, ponieważ to właśnie ta różnorodność w sposób fundamentalny kształtuje jego unikalną tożsamość.
Jakmile otworzycie komputer, z pewnością ucieszy was klawiatura w kolorze obudowy, na co Apple zdecydowało się po raz pierwszy w nowożytnej historii swoich laptopów. Do tej pory stawiało bowiem wyłącznie na czerń, więc każda inna kolorystyka klawiatury jest zdecydowanie mile widzianą zmianą. Jej odcień jest co prawda w rzeczywistości znacznie jaśniejszy niż na zdjęciach produktowych, gdzie ma wręcz tendencję do zlewania się, niemniej muszę powiedzieć, że mimo swojej różnicy od tego, co Apple prezentowało, efekt w rzeczywistości wygląda właściwie świetnie. Do tego, jak się pisze na komputerze, wrócę jednak jeszcze później.
Po włączeniu komputera nie można nie zauważyć, że Apple zbytnio nie przejął się ramkami wokół wyświetlacza i pozostawił je dość szerokie. Jednak tutaj również odważę się stwierdzić, że w rzeczywistości nie ma to większego znaczenia, ponieważ swoją szerokością dorównują na bokach porównaniu na przykład z MacBookiem Air M1, podczas gdy u góry ramka Nea w porównaniu do Air M1 jest wręcz znacząco węższa. A ponieważ ramka jako taka jest równomiernie gruba wszędzie, na wyświetlacz naprawdę miło się patrzy.
Co się tyczy wykonania, tutaj nie ma absolutnie nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie. W przeszłości byliśmy wielokrotnie świadkami tego, że Apple tańsze produkty wyprodukował w gorszej jakości, przez co na przykład plecy nieco się uginały (w sensie prostego wgniecenia) lub przyciski boczne były luźne. Tutaj jednak śmiem twierdzić, że poziom wykonania jest porównywalny nie tylko z MacBookiem Air, ale i znacznie droższym MacBookiem Pro. Wszystko bowiem doskonale pasuje, zawias ekranu stawia przyjemny opór i otwiera się płynnie, nic nie skrzypi, a dzięki aluminiowej obudowie ma się wrażenie, że komputer naprawdę coś wytrzyma. Apple w tym zakresie zdecydowanie zasługuje na absolutorium.
Jako celek se tedy nový MacBook Neo nebojím z hlediska designu zhodnotit jako velmi povedený. Vizuálně se totiž jedná o opravdu krásny komputer z prvotřídnym zpracováním, które u komputera w tej cenowej kategorii zdecydowanie ucieszy.
Przyjemny trackpad, mniej przyjemna klawiatura
Przy klawiaturze w kombinacji z gładzikiem były jednak po przedstawieniu jednymi z najbardziej komentowanych elementów MacBooka Neo. W przypadku klawiatury winna jest brak podświetlenia, zaś w gładziku brak wsparcia dla Force Touch, czyli wykrywania siły nacisku, do którego przywykliśmy w MacBookach Air czy Pro, a także w Magic Trackpadu. I muszę powiedzieć, że chociaż początkowo w to nie wierzyłem, to brak podświetlenia w klawiaturze rzeczywiście może być problemem dla niektórych.
To dlatego, że na poszczególnych klawiszach trudno coś zobaczyć już przy zmierzchu, nie mówiąc już o ciemności. Jeśli więc nie potrafisz pisać bez patrzenia na klawiaturę, to wiedz, że czeka cię albo spora dawka treningu, albo nocny koszmar. A szczerze mówiąc, uważam, że Apple doskonale wiedział, że brak podświetlenia może być dość problematyczny. Wnioskuję to głównie na podstawie zastosowania kolorowej klawiatury, która ma lekko zredukować brak podświetlenia, ponieważ znaki na niej są po prostu lepiej widoczne niż na czarnej wersji. A to zdecydowanie są, przynajmniej po tym, jak próbowałem pisać w tym samym świetle najpierw na kolorowej klawiaturze MacBooka Neo, a później na czarnej klawiaturze z wyłączonym podświetleniem w MacBooku Air.
Nieobecność podświetlenia klawiatury jest więc dla mnie osobiście całkiem rozczarowująca i potajemnie mam nadzieję, że w przyszłej generacji Nea ta technologia się pojawi – chętnie za dopłatą razem z Touch ID, które Apple dołączy przy zakupie 512GB wariantu. Z kolei brak podświetlenia w podstawowym modelu 256GB jest dla mnie całkowicie akceptowalnym ograniczeniem i to z dwóch powodów. Po pierwsze, wpisanie hasła do konta jest zazwyczaj naprawdę szybkie, a po drugie, można zakładać, że MacBooka Neo będą kupować entuzjaści Apple, którzy posiadają także Apple Watch, przez które można nie tylko odblokować MacBooka Neo, ale oczywiście również potwierdzać najróżniejsze rzeczy. Za dopłatę do Touch ID osobiście nie potępiałbym Apple.
Co się tyczy gładzika, to jest on fantastyczny i bez wsparcia Force Touch. Jak na to, że mówimy o relatywnie małym komputerze z przekątną 13", to gleadzik jest naprawdę duży, co sprawia, że macOS bardzo dobrze się obsługuje, a co więcej – funkcja Force Touch (czyli zazwyczaj szczegółowe wyświetlanie informacji o określonym frazie czy słowie, otwieranie dodatkowego menu dla linków internetowych i tym podobne) jest zastępowana gestem dotykowym. W tej kwestii nie jest to żadna nowość – gesto do symulacji Force Touch oferują MacBooki już od wielu lat, więc Apple po prostu postawił na coś, co po prostu działa, co według mnie jest idealnym scenariuszem.
Monitor absolutnie wystarcza
Jak już wcześniej wspomniałem, MacBook Neo otrzymał 13-calowy wyświetlacz Liquid Retina o rozdzielczości 2408 x 1506 pikseli i jasie 500 nitów, co w zasadzie jest tymi samymi wartościami co 13,6-calowe MacBooki Air (rozdzielczość jest u nich oczywiście wyższa, co idzie w parze z większą przekątną). Jedyną większą różnicą powinno być sRGB w porównaniu do wsparcia dla szerokiego zakresu kolorów P3.
Ten różnica może wprawdzie na papierze wyglądać jak detal, ale w praktyce zauważycie ją od razu, szczególnie przy bezpośrednim porównaniu monitorów obok siebie. Podczas gdy sRGB to pewność, która potrafi ładnie wyświetlać strony internetowe i większość aplikacji, ekran z obsługą P3 przenosi kolory na wyższy poziom, czyniąc je wyraźnie żywszymi, szczególnie w odcieniach czerwieni i zieleni. Jeśli więc urządzenie obsługuje P3, zdjęcia i filmy na nim wyglądają wyraźniej i naturalniej, co jest efektem, którego oczekuje się od nowoczesnego wyświetlacza. Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że poza środowiskiem kompatybilnym z P3, ta przewaga częściowo się traci, i właśnie dlatego w praktyce nadal często korzysta się z sRGB jako uniwersalnej bazy.
Z wcześniejszych wierszy jasno wynika, że możliwości wyświetlania ekranu MacBooka Neo są rzeczywiście dobre, ale nie są wybitnie najlepsze. Kiedy położysz go obok MacBooka Air i zaczniesz przeglądać te same rzeczy, Air ma przewagę pod względem kolorystyki i ogólnej żywotności obrazu. W porównaniu do Neu jego wyjście obrazu jest bowiem bardziej przestrzenne, żywsze i po prostu bardziej przyjemne dla oka. Z drugiej strony muszę obiektywnie powiedzieć, że gdy człowiek nie ma bezpośredniego porównania i pracuje na MacBooku Neo w zupełnie standardowy sposób, na przykład pisząc maile, edytując dokumenty tekstowe itp., ekran z pewnością nie będzie cię obrażał.
A nie będzie to w żaden sposób obrażać, nawet jeśli będziecie na MacBooku Neo oglądać swoje ulubione filmy czy seriale na Netflixie lub gdzie indziej. Obraz tego urządzenia jest bowiem naprawdę ładny i ogólnie na wysokim poziomie, chociaż z pewnością ma jeszcze wiele do poprawy. Opisanie go słowami jest jednak dosyć trudne i trzeba go zobaczyć. Nie oczekujcie jednak różnicy w stylu OLED a LCD, która jest ogromna, ale czegoś znacznie, znacznie mniejszego i mniej wyraźnego.
Kamera internetowa i dźwięk miło zaskoczą.
MacBook Neo jest według mnie komputerem dla studentów, do prostych prac biurowych lub dla mniej wymagających użytkowników, na przykład moich rodziców lub dziadków. Wszystkie te grupy łączy to, że mogą chcieć (lub potrzebować) komunikować się ze swoim otoczeniem za pomocą wideokonferencji. Jednak gdy spojrzycie na papierowe specyfikacje kamery internetowej z jej rozdzielczością 1080p, to być może na pierwszy rzut oka pomyślicie, że nie ma mowy o wysokiej jakości obrazu. To jednak jest błąd.
Ponieważ jeśli będziecie korzystać z webkamery w środowisku z dobrym oświetleniem, ostrość obrazu jest bardzo solidna i do wideorozmów całkowicie wystarczająca. Przy słabszym świetle pojawia się co prawda pewien szum, jednak nie jest on na tyle ekstremalny, aby wideo stało się całkowicie bezużyteczne. A jeśli jakość mimo wszystko wam nie odpowiada, a posiadacie iPhone'a, możecie go wykorzystać jako tymczasową webkamerę z znacznie lepszą jakością obrazu. W tym zakresie nie ma więc wiele do zarzucenia, tym bardziej w przypadku komputera w tej cenie.
Co mnie dosłownie zaparło w dech, to jakość dźwięku. Neo wprawdzie stawia tylko na zestaw dwóch głośników zamiast czterech, jak jesteśmy przyzwyczajeni do droższych modeli, ale w tym względzie zdecydowanie nie odda swojej skóry za darmo, wręcz przeciwnie. Nawet te dwa głośniki bowiem potrafią zapewnić naprawdę świetny dźwiękowy doświadczenie, które niemalże znosi porównanie z dźwiękiem z MacBooka Air. Nie, to nie to samo, ale zdecydowanie te maszyny są sobie dźwiękowo znacznie bliższe, niż byście się spodziewali. Do oglądania filmów i wideo jest to zatem zupełnie wystarczająca sprawa, a o wideorozmowach nie ma co w ogóle dyskutować.
A kiedy już ponownie dotknęliśmy tematu wideokonferencji, zdecydowanie warto wspomnieć o systenie dwóch mikrofonów do rejestrowania waszego głosu. MacBooki Air oferują co prawda zestaw trzech mikrofonów, jednak i tu mam odwagę twierdzić, że jakościowo brakujący mikrofon w MacBooku Air po prostu nie jest zauważalny. Głos, który komputer jest w stanie zarejestrować, brzmi bowiem czysto, naturalnie i ogólnie dobrze. Nie sądzę więc, żeby w tym zakresie nowość miała jakiekolwiek problemy.
Mało wydajności i RAM? Ale gdzie tam!
Jeśli zastanawiacie się nad MacBookiem Neo, z pewnością wiecie, że jest to pierwszy komercyjnie sprzedawany Mac od Apple, który został wyposażony w pierwotnie mobilny chip z serii A. Pierwszym Maciem z chipem z serii A był Mac mini wyposażony w chip A12Z, który jednak służył tylko jako zestaw deweloperski dla programistów w okresie, gdy Apple przechodziło z procesorów Intel na Apple Silicon i potrzebowało dostarczyć programistom sprzęt, na którym będą mogli wszystko na tym etapie przetestować. MacBook Neo jest więc w tym względzie rzeczywiście pionierem. I muszę powiedzieć, że naprawdę przekonującym.
Nie chcę was w mojej recenzji zalewać najróżniejszymi pomiarami benchmarków i tymi podobnymi, ponieważ uważam, że te nieraz nic nie mówiące liczby w rezultacie niewiele zdradzają użytkownikowi. Wydajność postaram się przybliżyć po prostu opisem tego, co robiłem na urządzeniu w ostatnich dniach i jak sobie z tym radziło. Cała ocena jednak mogłaby się ostatecznie sprowadzić do tego, że jeśli nie potrzebujecie montować wideo 4K, pracować nad zaawansowaną grafiką lub robić podobne "dziwactwa", przy których zadyszkę dostaje nawet MacBook Air, to będziecie zachwyceni Neą.
Moja praca je vo svojej podstate z hľadiska potreby výkonu úplne jednoduchá. Mac používam konkrétne na písanie textov v Pages alebo Worde, občas vytváram tabuľky v Exceli, na pozadí mám stále otvorených niekoľko okien v Safari alebo Chrome, cez Náhľad jednoducho upravujem fotky (myslené rôzne základné orezania, pridávanie šípok do screenshotov pre návody a tak podobne) a na pozadí mi častokrát beží Spotify. Samozrejme mám otvorených aj niekoľko ďalších aplikácií, vrátane Beeperu pre komunikáciu na Messengeri alebo WhatsAppe, ďalej Canvu kvôli tvorbe mockupov, natívne Poznámky pre zápisky a v posledných mesiacoch aj Logi Options+ kvôli myške. Moja práca teda rozhodne nespočíva v raketovej vedy, ale naopak je podľa môjho názoru definíciou bežnej kancelárskej činnosti. A tu zvláda MacBook Neo prakticky rovnako dobre ako MacBook Air M3, ktorý bežne používam.
Aczkolwiek Neo ma tylko 8 GB pamięci operacyjnej, podczas testów nie spotkałem się ani razu z zacięciem, które wynikałoby z jej braku. Ucieszyło mnie to szczególnie w momentach, gdy miałem w Safari otwartych około 20 zakładek, a do tego 3 okna w Pages, w tle Spotify, a dodatkowo przychodził e-mail do Maila. Komputer często miałem również podłączony do 32-calowego monitora 4K, co również obciąża jego wydajność. Nawet to obciążenie nie spowodowało absolutnie żadnego zacięcia, a szczerze mówiąc, nie zaciął się nawet, gdy bardzo się starałem i jednocześnie uruchomiłem wszystkie natywne aplikacje przez Finder. Zaczęły one jedna po drugiej pojawiać się na docku, a pomimo ich ogromnej liczby, komputer nadal niezawodnie reagował.
Może cię zainteresować
Dosłownie żaden problem nie sprawiają mu ani szybkie operacje takie jak masowe konwertowanie wielu zdjęć na inny format czy szybka zmiana ich rozmiarów, co robię również na co dzień. Niemniej jednak, nawet gdy konwertowałem wyższe dziesiątki zdjęć o rozmiarach w jednostkach MB, czasowo byłem tylko o kilka sekund wolniejszy niż poradził sobie Air M3. Kupiłem go zresztą kilka lat temu za niemal dwukrotność aktualnej ceny sprzedaży MacBooka Neo, co jest wręcz nie do uwierzenia.
Ponieważ mam przy sobie jednocześnie zarówno MacBooka Neo, jak i MacBooka Air oraz Pro M5, oczywiście postanowiłem przeprowadzić krótki test prędkości na wszystkich tych urządzeniach. I zapewne nie zaskoczy was fakt, że Neo również bardzo dobrze radził sobie podczas zwykłych czynności. Tak, transfer zdjęć był na tych maszynach wyraźnie szybszy, ale jeśli mówimy na przykład o uruchamianiu aplikacji, co zresztą było wykorzystywane przez Apple do demonstrowania prędkości chipów Apple Silicon w pierwszych latach sprzedaży, przewaga Maców z M5 była dosłownie nieistotna. Nie boję się więc powiedzieć, że jeśli do tej pory MacBook Air spełniał twoje potrzeby pod względem wydajności, jest bardzo prawdopodobne, że przechodząc do MacBooka Neo na niższy poziom, solidnie zaoszczędzisz, a nadal będziesz miał ten sam użytkowy komfort. Ja zdecydowanie odczuwam to samo.
Wytrzymałość baterii na cały dzień
Spolu z wydajnością i RAM, oczywiście intensywnie testowałem również czas pracy na baterii, ponieważ dość często pracuję albo w podróży, albo z wygody kanapy czy łóżka, gdzie nie podłączam się do gniazdka. I muszę powiedzieć, że obiecane przez Apple nawet do 11 godzin bezprzewodowego przeglądania internetu czy 16 godzin odtwarzania wideo jest zdecydowanie bliskie prawdy.
Nie patrzę na internet przez cały dzień, podobnie jak nie towarzyszy mi długie streamowanie wideo, jednak przeglądarka internetowa jest otwarta naprawdę często, tak samo jak aplikacje Mail, Wiadomości i Pages, w których piszę artykuły, w tym tę recenzję, która nawiasem mówiąc, powstaje całkowicie na MacBooku Neo. A wynik? Mój około dziesięcio-godzinny dzień pracy pełen tej standardowej biurowej pracy MacBook Neo zrealizował bez żadnych problemów. Całodzienna wytrzymałość jest zatem bez wątpienia gwarantowana, więc jeśli chcesz go zdobyć na przykład do szkoły do notatek i tym podobne, nie ma o czym myśleć.
Super jest również to, że można go naładować w zaledwie 2 godziny z 0 do 100 % przy użyciu ładowarki 20W, więc czas ładowania w ogóle was nie ogranicza. Szkoda tylko, że nadal ładowany jest tylko przez port USB-C, a nie przez złącze MagSafe. Oprócz szybszego ładowania, dla mnie MagSafe jest także bezpieczniejszy dzięki swojej zdolności do szybkiego odłączenia magnetycznego w momencie, gdy np. zahaczy się o kabel. Z punktu widzenia wykorzystania w szkołach, właśnie ten szczegół miałby dla mnie sens, ponieważ mógłby uratować niejeden komputer na biurku. Z drugiej strony, jeśli studenci będą codziennie przychodzić z naładowanym MacBookiem Neo, noszenie kabla ze sobą nie będzie konieczne.
Portowa wyposażenie nie zawiedzie, ani nie zachwyci
Limitować cię właściwie nie będzie nawet wyposażenie portów. Na pierwszy rzut oka jest dość ubogie, ponieważ składa się tylko z dwóch portów USB-C, z których jeden jest w wersji USB 3, a drugi USB 2, jednak do prostego przesyłania mniejszych plików w zupełności wystarczy, a także do podłączenia jednego zewnętrznego monitora. Oczywiście, możemy rozmawiać o tym, że maksymalna prędkość przesyłania 5 Gb/s na USB 3, czy 480 Mb/s, nie jest niczym szczególnym, ale w dobie bezprzewodowej i również w dobie chmurowych magazynów, kompletnie nie sądzę, że konieczne jest przenoszenie dziesiątek GB danych w tę i z powrotem przez fizyczne nośniki. Zresztą, na to MacBook Neo nie jest przystosowany nawet pod względem pamięci.
Już od ponad 10 dni używam Neo jako główną stację roboczą podłączoną do 32-calowego monitora 4K LG i muszę powiedzieć, że w tej kombinacji sprawdził się znakomicie. Monitor „używał” bez żadnych problemów pod względem nagrzewania, zacinania się czy czegokolwiek podobnego. Więc niezawodność jest znaczna nawet przy podłączeniu monitora.
CV
Szczerze mówiąc, MacBook Neo to urządzenie, które najbardziej mnie zachwyciło wśród nowości Apple w ostatnich latach. Jest bowiem niezwykły, doskonale wykonany i przede wszystkim odważę się powiedzieć, że złożony tak, aby w pełni zaspokoić masy. I mówię to całkowicie poważnie. Dla mnie to urządzenie, które powinno być dostępne od wielu lat i które kilka lat temu chętnie kupiłbym jako swój pierwszy MacBook zamiast ówczesnego Airu.
Neo jest moim zdaniem wręcz tak dobry, że ma potencjał skłonić niektórych obecnych użytkowników starszych MacBooków Air do tego, że właściwie pewne osiągnięcia Airów nie są im potrzebne i wystarczą im jedynie podstawowy laptop od Apple. Ponieważ system operacyjny, który w końcu jest alfą i omegą komputera, jest taki sam jak w pozostałej części portfela produktów Apple, a hardware, który Apple nowince przydzielił, jest moim zdaniem w stosunku do ceny całkowicie wystarczający.
Nawet ja, jako użytkownik MacBooka Air M3, rozważam, czy nie sprzedać swojego Air i zamiast niego nie zacząć używać MacBooka Neo. W ostatnich dniach udowodniłem sobie, że pod względem wydajności jest to komputer, który bez problemu poradzi sobie z typową pracą biurową i na którym można całkowicie polegać.
Jasne, są też pewne „ale”, które mogą być dla niektórych nie do pokonania. Mam na myśli na przykład brak podświetlanej klawiatury, ale także brak MagSafe czy Touch ID w podstawowej wersji. Poza klawiaturą jednak odważam się twierdzić, że mówimy o ustępstwach, które są do przyjęcia i przede wszystkim, do których można się przyzwyczaić.
Samostatną kapitolą są według mnie użytkownicy, którzy już korzystają z produktów Apple, ale Maca unikali do tej pory z powodu jego ceny. Dla nich MacBook Neo zacznie mieć sens tysiąc razy większy niż w przypadku osób, które z Apple jeszcze nie miały do czynienia. Dzięki doskonałej integracji macOS z iPhonem i innymi produktami otworzy się przed nimi niezwykle złożony świat Apple z całkowicie nowymi sposobami pracy pomiędzy poszczególnymi produktami, które mogą znacznie uprościć, przyspieszyć i umilić wasze nawyki pracy. Jeśli więc macie w kieszeni iPhone'a, na nadgarstku Apple Watch, w uszach AirPods i zastanawiacie się nad zakupem laptopa, nie myślcie dłużej – jedynym sensownym wyborem jest właśnie to urządzenie.
Podsumowując, MacBook Neo może w mojej opinii całkowicie zmienić to, co ludzie rozumieją pod pojęciem „dostępny laptop”. Apple udało się bowiem znaleźć przepis, dzięki któremu za rozsądną cenę może stworzyć nieodpartą kombinację sprzętu i oprogramowania, która może przypadną do gustu ogromnej liczbie osób. Jasne, edytowanie wideo 4K na tym urządzeniu będzie prawdopodobnie trudniejsze niż na MacBooku Pro i można by wymienić wiele podobnych czynności. Jeśli jednak Twój codzienny chleb to e-maile, przeglądanie sieci, dokumenty tekstowe i podobne prostsze rzeczy, nie ma nad czym się zastanawiać. MacBook Neo całkowicie Cię w tych wszystkich aspektach zadowoli a co więcej, z MacBooka Air nagle uczyni trochę wybór luksusu, którego właściwie nie potrzebujesz.
TIP: W U Mobil Pohotovosti można teraz wypożyczyć MacBooka Neo za jedyne 349 zł miesięcznie. Można się do niego naprawdę łatwo dostać.
Poczekam na następną generację, zobaczę, dokąd doprowadzi Neo, a potem kupię kilka dla siebie i córki. Po długim czasie to naprawdę świetny produkt, który wystarczy wielu użytkownikom.
Nie pomylisz się. Nadal się nim bawię i tak bardzo mi się podoba, że mógłbym go nawet wymienić na mój obecny. AirTa maszyna jest taka dobra 🙏🏻
On jest świetny, ale Air Jest lepiej. I drożej. Po co to zmieniać? To była głupia, nielogiczna degradacja...🙄
W moich ubraniach zwracam szczególną uwagę na kolory, a teraz testuję Neo Purple i muszę przyznać, że całkiem dobrze do mnie pasuje.
Mam to Air M 4 i ja dowiemy się dlaczego? Neo zajmie się wszystkim, a ja zaoszczędzę pieniądze…
Hipoteza – następna generacja może już mieć 16 GB w wersji podstawowej i być jeszcze bardziej „odporna na przyszłość”. Jak dotąd, jest to prawdopodobnie niemal tak dobre, jak szacunki…
Zrobiłbym to od razu.