Kiedy Amerykanin miniPod koniec stycznia Departament Sprawiedliwości opublikował kolejną partię dokumentów związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina, co w ciągu kilku godzin wywołało falę spekulacji, analiz i szalonych interpretacji w internecie. Problem polega jednak na tym, że istnieją miliony stron materiału, a ich przeglądanie w postaci tysięcy plików PDF przechowywanych na komputerze jest trudne. cloudWymaga to czasu, cierpliwości i stalowych nerwów. Na szczęście istnieje rozwiązanie i nazywa się Jmail.
Dokładniej, to interesujące narzędzie internetowe, za którym stoją artysta Riley Walz i programista Luke Igel. Jmail to de facto przeglądarka opublikowanych dokumentów w formie znanej większości użytkowników. Inspiracją jest interfejs Google Gmail. Możesz przeglądać pliki tak, jakbyś otwierał własną skrzynkę odbiorczą.
Może cię zainteresować
Epstein „zalogował się” do Gmaila
Autorzy przedstawili projekt z lekką dawką czarnego humoru, mówiąc, że „sklonowali Gmaila, tylko że jesteś zalogowany jako Epstein i widzisz jego e-maile”. I właśnie tak to działa. Po otwarciu strony internetowej pojawia się interfejs przypominający klasyczną skrzynkę pocztową. Po lewej stronie znajdują się takie elementy jak Skrzynka odbiorcza, Oznaczone gwiazdką czy Wysłane, u góry wyszukiwarka, a pośrodku lista wiadomości posortowana według daty.
Zamiast zwykłych rozmów przeglądasz prawdziwe e-maile, dokumenty, dzienniki lotów i zdjęcia opublikowane przez USA. miniPasek boczny nie zawiera również tradycyjnych etykiet, lecz nazwiska osób, które wymieniały wiadomości z Epsteinem. Wystarczy na nie kliknąć, a natychmiast zobaczysz wszystkie wiadomości powiązane z tym nazwiskiem.
Kolejną ciekawą funkcją jest przeprojektowana funkcja „gwiazdek”. Użytkownicy mogą oznaczać wiadomości e-mail, które uważają za ważne. Są one następnie klasyfikowane według liczby osób, które oznaczyły je jako ważne. Tworzy to rodzaj filtra społecznościowego, który wyróżnia materiały, które użytkownicy uważają za najciekawsze lub najważniejsze.
Nie tylko e-maile, ale także zdjęcia, loty i audio
Ale Jmail to nie tylko e-maile. Znajdziesz sekcję JPhotos ze zdjęciami opublikowanymi w plikach, JDrive, gdzie przechowywane są dokumenty, lub JFlights, który mapuje historię lotów powiązaną z Epsteinem. Jest tam również sekcja z audioNagrania, stylizowane na lekkie nawiązanie do Spotify, gdzie można odtwarzać godziny opublikowanych nagrań. Dzięki temu masz wszystko, co ważne, w jednym miejscu, a co więcej, zamiast chaotycznie przeglądać pliki PDF, poruszasz się w środowisku znanym z codziennej pracy. I to jest główna siła projektu, w którym ewidentnie nie chodzi o sensację, a o przejrzystość.
Żadnych nowych dowodów, tylko kolejny płaszcz
Należy jednak zauważyć, że Jmail nie dostarcza żadnych nowych informacji. Sami twórcy podkreślają, że nie jest to oficjalna rządowa baza danych ani wyciek nowych materiałów. Wszystko, co tu znajdziecie, zostało już opublikowane przez rząd USA. miniProjekt zmienia jedynie sposób dostępu do danych.
Mimo to Jmail odnotował już setki milionów wyświetleń, co tylko potwierdza, jak ważny jest ten temat. Sprawa Epsteina najwyraźniej nie zniknęła z przestrzeni publicznej nawet lata po jego śmierci. Wręcz przeciwnie, każda nowa partia dokumentów na nowo rozpala debatę na temat nazwisk, które pojawiają się w aktach, a także pytań, które do dziś pozostają bez odpowiedzi.